Start 20-lecie szkoły Moja szkoła w moich oczach- prace uczniów
Moja szkoła w moich oczach- prace uczniów

 

„MOJA SZKOŁA W MOICH OCZACH”

PRACE UCZNIÓW, KTÓRE POWSTAŁY Z OKAZJI
20-LECIA ISTNIENIA ZESPOŁU SZKÓŁ
W BOLECHOWIE

1.

Moja szkoła – Zespół Szkół im. Dezyderego Chłapowskiego w Bolechowie – na pierwszy rzut oka niczym nie wyróżnia się na tle innych tego typu placówek. Jasnopomarańczowy budynek, po prawej stronie kilka ławek, boisko do koszykówki i piłki nożnej, parking dla rowerów i skuterów… Dopiero przekraczając jej progi, możemy dostrzec unikatowe cechy, miejsca i tradycje, dzięki którym traci ona swoją pozorną przeciętność.


Poniżej przedstawiam kilka najbardziej charakterystycznych miejsc mojej szkoły.
Bufet (nazywany także sklepikiem bądź stołówką) jest miejscem spotkań towarzyskich. Niekiedy wyjątkowo burzliwe obrady klasowe są słyszane na całym korytarzu. Efekty tych obrad czasem pozostają uwiecznione na stołach w celu porozumienia międzypokoleniowego. W bufecie często odbywa się też proces tworzenia pomocy naukowych zwanych przez nauczycieli ściągami.
W piwnicznej części mojej szkoły znajduje się również szatnia. Obszar ten zajmowany jest głownie w sezonie jesień – zima. Po długotrwałej wojnie o własny haczyk stała się ona miejscem głoszenia haseł niepodległościowych: „Wolność dla wieszaków” oraz „Bananarama”.
Kolejnym bardzo popularnym miejscem jest czytelnia oraz sąsiadująca z nią biblioteka. To chyba najcichsze pomieszczenia w całym budynku. Większość ich bywalców to jednak nie fani literatury, a grupa fanatyków komputerowych, którzy nawet na czas zajęć szkolnych nie potrafią rozstać się ze swoim elektronicznym przyjacielem.
Terenem regularnie okupowanym przez uczniów są tzw. kasztany. Jest to miejsce integracji międzyklasowej. Tam odbywają się spotkania tajnej organizacji AP*. Dotychczas nauczyciele nie byli skłonni zalegalizować owych spotkań, pomimo częstych apelów ze strony członków tegoż związku.
Sądzę, że za swego rodzaju wizytówkę mojej szkoły można uznać strzelnicę. Możliwość opanowania sztuki posługiwania się bronią jest świetną alternatywą dla znudzonych uczniów. Praktyczne lekcje są bowiem dużo ciekawsze niż siedzenie w ławce w roli biernego obserwatora tablicy. Chętni mogą podczas zajęć pozalekcyjnych doskonalić umiejętność strzelania – najlepsi wyjeżdżają na zawody.
W każdej szkole znajduje się z pewnością miejsce odwiedzane niechętnie, w mojej również – sala 08… Nie mam pojęcia skąd bierze się to negatywne nastawienie. Może to wina wyczuwalnego tam kultu germanizmu? A może w mojej szkole uczą się sami germanofobi? W każdym razie zajęcia w tejże sali nie należą do ulubionych.
Wyjątkowość szkoły stanowią także realia, będące codziennością jedynie uczęszczających do niej uczniów. Przerwy to jedyny okres luzu i samowoli. W ich trakcie społeczność uczniowska zalewa korytarze potokami słów. Tylko uważny słuchacz wychwyci wśród nich najnowsze plotki czy historie, którymi wkrótce będzie żyła cała szkoła. Ktoś przyglądający się z zewnątrz chaosowi pauz mógłby poczuć się niczym prowadzący program „Z kamerą wśród zwierząt”.
Mój ulubiony aktor – Jared Leto – powiedział kiedyś, że „liceum to straszne miejsce”. Miał w tym sporo racji. Szkoła średnia to najcięższy etap edukacji, bowiem towarzyszy mu trudny okres wkraczania w dorosłość. Według mnie największym problemem istniejącym w mojej szkole jest ciągły bój o akceptację ze strony rówieśników. Nie rozumiem, dlaczego większość uczniów stawia na ilość, a nie jakość znajomych. Co dzień obserwuję zmiany w ich zachowaniu, które spowodowane są presją otoczenia. Nie wiem, czy są one świadome, czy nie, ale powodują zatarcie ich tożsamości. Zdarza się, że z chęci zaimponowania innym młodzież zaburza swój systemu wartości – pojawia się kult alkoholu, lekceważenie obowiązków szkolnych, nadmierne używanie przekleństw. To przerażające, jak wiele niektórzy z nas są w stanie poświęcić po to, aby komuś się przypodobać i by być przez kogoś akceptowanym.
Szkoła mimo wszystkich swoich wad jest jednakże nieodzowną częścią naszego życia. Stanowi bardzo istotny szczebel na drabinie rozwoju każdego człowieka. To tam poznajemy często nasze pierwsze miłości, zawieramy przyjaźnie. Możemy krytykować system i narzekać na nauczycieli, ale życie bez szkoły byłoby po prostu nieznośnie nudne.
* Anonimowi Palacze

DARIA MAZANY IIa

2.

Spędzasz w niej większość swojego czasu. To właśnie tu poznajesz nowych znajomych, przeżywasz kolejne zauroczenia. Każdy ma o niej nieco inną opinię. Jedni wiążą z nią najszczęśliwsze chwile swojego życia, a inni nie lubią przywoływać szkolnych wspomnień.
Myślę jednak, że każdy absolwent Zespołu Szkół w Bolechowie spogląda z tęsknotą na czasy, które tu przeżył,  na czas, gdy wszystko wydawało się wyjątkowo proste, gdy liczyło się dni do tej przysłowiowej dorosłości…
Jaka jest moja szkoła?
Dokładnie pamiętam pierwszy dzień w tym miejscu. Nie wiedziałam czego można się spodziewać po liceum, bo to przecież nie gimnazjum. Z początku było trudno, ale z każdym dniem zaczynało się robić coraz lepiej i czułam się pewniej. Nawiązywałam nowe znajomości i przyjaźnie.
Myślę, że dobrym sposobem na poznawanie ludzi w naszej szkole są wymiany (niemiecka i ukraińska). Integrują nas one z obcokrajowcami oraz z koleżankami i kolegami ze szkoły w Bolechowie. Faktem niezaprzeczalnym jest to, że wymiany wniosły dużo pozytywnych wspomnień do pamięci wszystkich związanych z nimi osób. Przez wiele lat organizowania tych projektów okazywało się też, że każdy wyjazd za granicę albo wizyta cudzoziemców w Polsce różnią się od siebie dość znacząco, że są w pewien sposób oryginalne, niepowtarzalne. Wszystko dlatego, że to uczestnicy wymian (co roku inni) tworzą jedyny w swoim rodzaju klimat tych spotkań.
Każdy z nas ma swoje ulubione miejsce w tym budynku. Jedni spędzają przerwy w bufecie, inni na holu, na piętrze lub parterze, jeszcze inni przed szkołą lub na boisku grając w kosza lub nogę. Poszczególne sale lekcyjne mają swój niezaprzeczalny urok. Jedni wolą te humanistyczne, inni – te od nauk ścisłych.
Niby szkoła to szkoła, ale myślę, że moja szkoła ma duszę, a jej bywalcy to oryginalni ludzie. Gdy coś się zmienia, to nie tylko sam gmach przechodzi metamorfozę, ale i my. Gruntowny remont lub jakakolwiek innowacja wnoszą w te mury coś nowego, unikalnego. Podczas mojej nauki w Bolechowie budynek wizualnie zmienił się na lepsze. Już od progu wszystko zachęca do odwiedzenia tej szkoły. Przestronne, nowoczesne sale lekcyjne proszą o codzienny w nich pobyt. Każdego dnia nauczyciele przekazują nam wiedzę, którą z pewnością wykorzystamy w życiu. Nasi opiekunowie to osoby, które zawsze potrafią nas czymś zaskoczyć (pozytywnie, ale i mniej pozytywnie – obie ewentualności są nie do przecenienia), a każdy ma swój niepowtarzalny styl prowadzenia lekcji.
Najlepiej sytuację ucznia w naszej szkole oddaje tekst piosenki Oddziału Zamkniętego „Szkoła naszym życiem jest”:

„Pamiętam ile nerwów zjadłem tam,
te stresy ciągłe i ten wieczny strach.
Te obowiązki, których nie chciał nikt
i w gabinecie dyrektora wstyd.
O ósmej dzwonek i każdego dnia
kamienne schody i ta sama gra.
Wyprasowane twarze, jak ze snu
i każdy bardzo chce się uczyć tu.
Ref.: Szkoła naszym życiem jest,
w szkole mamy z życia test.
Potem życie szkołą jest
i przez całe życie test”.

Właśnie tak wygląda szkoła w moich oczach. Jest to dla mnie drugi dom i cieszę się z tego, że właśnie to miejsce wybrałam do swojej dalszej edukacji. Nie żałuję podjętej decyzji.

JAGODA REMBACZ IIa

3.


Szkoła to dla uczniów nie tylko budynek. To miejsce w którym spędza się trzy lata życia i każdy chce to zrobić najlepiej jak potrafi. Jedni przemykają ukradkiem i niczym się nie wyróżniają. Inni – wręcz przeciwnie. I do tych drugich zaliczają się autorki niniejszej pracy. Nam szkoła zmieniła życie poprzez ludzi, których tu poznaliśmy, i którzy stali się naszymi przyjaciółmi.  Niedługo pożegnamy się z tymi murami. To będzie koniec szkoły, ale z pewnością nie będzie to koniec znajomości, które się tu zaczęły. Nasza paczka przyjaciół przetrwa jeszcze wiele lat.
Pierwsza klasa nauki w liceum zaczęła się od banalnego pytania: „Jaką mieliście średnią w trzeciej klasie gimnazjum?”. Później było tylko gorzej, ponieważ pomnożyłyśmy serie banalnych pytań. Czasami było kiepsko i żałośnie, ale zdarzały się śmieszne i doprowadzające do łez historie. Historie, których nigdy nie zapomnimy. Najprostszym przykładem jest męski chórek z „ Baśką” w tle. Oj działo się, działo…
Przez naszą klasę przewinęło się wiele kultowych osobistości z filmów animowanych. Gwiazdą był Alvin (mamy nadzieję, że każdy go zna), Ryjek z Muminkami oraz Sid z Epoki Lodowcowej. Był jeszcze – znany z kradzieży i grabieży – Baltazar Gąbka. Były też gwiazdy programu „Mam Talent” i „Jaka to melodia?”. Niestety nie zdobyłyśmy autografów owych celebrytów.
Udzielałyśmy się nie tylko towarzysko, ale i naukowo. To dzięki temu powstały nowe, autorskie teorie: jak wywołać trzęsienie ziemi (poskaczcie, a zobaczycie). Doszliśmy do wniosku, że woda z dziurawej butelki wylewa się na zewnątrz (celem było obserwowanie ciśnienia). Powstała również „trzecia zasada bliskości ciał”: im bliżej Słońca, tym bliżej, z czego można wnioskować, że im dalej Słońca, tym dalej. Sam Kopernik na to nie wpadł. Czekamy na Nobla!
O przeróżne wypadki w naszej klasie też nietrudno. Przesuwające się barierki, nieotwierające się klapy w ubikacji i taśma nie do przesunięcia, i nie do przejścia. Nie tylko deszcz może cię zmoczyć, ale i koleżanka z klasy. Każdy wie, że z pełną buzią się nie mówi. Niestety w naszej klasie ta zasada się nie przyjęła.
W szkolnej toalecie można poczuć się jak Bóg: wchodzisz do niej i wypowiadasz magiczne słowa „Jestem Bogiem” i staje się jasność. Można też tu żyć jak królowie, ponieważ każdy może zasiąść na tronie znajdującym się na holu. Po południu natomiast czeka nas spotkanie z ukochaną i najbardziej wpływową konserwatorką powierzchni płaskich, która sprawia, że odnajdujemy w sobie Dalajlamę.
Dziękujemy wszystkim nauczycielom za nocne kawy, miliony spalonych kalorii i nerwy, które nauczyły nas cierpliwości. Wspominajcie nas ciepło, bo w przyszłości jeszcze o nas usłyszycie!

MONIKA SZCZEPAŃSKA,
KATARZYNA GRZEBYTA,
MONIKA ŻĄDŁO IIIb